22 kwietnia 2014

Jestem lokomotywą swojego życia.

I co robić jak się już przestawisz na nowy tor?
Żyć.

Pojawiają się problemy- ale inne!
Martwisz się, ale nie tym, tylko czymś zgoła innym.
To kwestie bardziej życiowe- gdzie znajdziesz pracę, czy dzieci przyjmą do przedszkola.
A nie- co będzie, gdy znów będzie we władaniu używki.
Obcy, nie on, a może właśnie prawdziwy?

Jak dla mnie- oddech się pogłębił.

Mogę żyć spokojniej.
To nie znaczy, że bezstresowo.
Stres, w umiarkowanej formie napędza nas do działania.
Jednak nie taki,który nas paraliżuje.
Odbiera moc, zniewala.

Czuję się silniejsza.
Decyzja, którą podjęłam była chyba najważniejszą w moim dotychczasowym życiu.

Nie zawrócę.
Choć będzie może ciężko- nie zawrócę.

Wiem, że to co zrobiłam było jedynym wyjściem.

Inaczej- mogłabym sobie plunąć w twarz.
Pomyśleć, powiedzieć; jak ktoś, kto w swoim podłym stanie, potrafił do mnie mówić.
Jeszcze bym w to wszystko uwierzyła....

Odcięłam złe od siebie.
Dobre jest już i będzie.
Kropka.






3 komentarze:

  1. Mogę się tylko domyślać co jest grane i powiem ci- super!!
    Jesteś wielka

    OdpowiedzUsuń
  2. Tupajko, znasz ten link? Nie jesteś sama

    http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam...nawet napisałam swoją historię ;)

      Usuń